Pamiętam nasze długie dyskusje przed zakupem Kenii. Zapisywanie kartek podzielonych na pół: za i przeciw, rozmowy o obowiązkach związanych z nowym domownikiem, ale przede wszystkim obecne w nas pragnienie - chcieliśmy labradora. Tak. Zdecydowanie tak!
Pod koniec 2006 roku wnieśliśmy do domu 5 kg cudownego, kochającego, czekoladowego szczęścia .Taki by ł początek naszej hodowli labradorów
Kenya nie miała lekko - każdy z naszej sześcioosobowej rodzinki chciał ją głaskać, przytulać, trzymać na kolanach. Tylko pozostali domownicy - trzy suczki rasy yorkshire terrier trzymały się (a właściwie ją) na odległość, obrażone na nasze poczynania.
Początkowo nie myślałam o wystawianiu Kenii, chociaż wybierając labradora uważnie przyglądałam się rodzicom szczeniąt, zwracając szczególna uwagę na kształt głowy, odcień sierści i sylwetkę, a także wypytując o ich charakter.
Kenya wyrosła na piękna suczkę. Kiedy skończyła rok, mój mąż, który przy decyzji o zakupie pierwszego labradora miał najwięcej obaw, postanowił sprawić Kenii "siostrzyczkę". Tym razem miała to być czarna suczka. Szukaliśmy jej kilka miesięcy - nasze wymagania były dość wysokie. W końcu trafiliśmy na zdjęcie Shaby. Mąż pojechał do Torunia aby zobaczyć ją na własne oczy i podjąć decyzję. Niedługo potem Dharma Matrix (w domu nazwana Shabą) zaczęła podbijać nasze serca. A potrafi to robić doskonale. Jest po prostu cudowna.
Suczki (nazywane dziewczynkami) dzielą z nami nasze życie .Mieszkają oczywiście w domu, śpią na kanapach, a jak się da, to czemu nie - w łóżkach (a jakie szczęśliwe są dzieci z labradorem w łóżku - bezcenne). Dzielimy z nimi codzienność - czas pracy i czas świętowania. Zwykle razem wyjeżdżamy. Możemy godzinami opowiadać o ich zaletach i cudownych charakterach (musimy tylko "dorwać" słuchacza). Mają więcej zdjęć niż my.
Ja skończyłam Studia Podyplomowe Psychologia Zwierząt na SWPS, chcąc lepiej je poznać i rozumieć.
Chociaż nie ukończyły szkoleń na dogoterapeutę działają na nas i na dzieci kojąco. Skaczą dookoła, gdy mamy powody do radości, a kiedy czują, że mamy gorszy dzień, kładą swoje ciężkie głowy na naszych kolanach i nie ruszają się godzinami. Są przy nas i dla nas.
Labradory to wspaniałe, mądre psy i nie jest trudno zaprzyjaźnić się z nimi, ale i tu potrzebna jest pewna wiedza. Na rynku jest bardzo dużo książek mówiących o wychowaniu psa. Niektóre są lepsze, inne gorsze. W tym temacie trzeba mieć pewna wiedzę, ale ufać również swojej intuicji i uważnie obserwować psa. Ja jestem zwolenniczką wychowywania za pomocą nagród, a ponieważ labradory to łasuchy , szkolenie ich jest proste i stanowi dobra zabawę tak dla psa, jak i właściciela. Wystarczy trochę czasu i zaczarowana saszetka pełna łakoci. No i trochę cierpliwości.

Odwiedzin:
1791